sukcesy.pl

Kolejny blog oparty na WordPressie

Walka o marzenia czy ambicja?

Brak komentarzy »

Na pytanie, co powoduje, że rodzaj ludzki robi postępy na drodze swojego wzrostu, choć często też upadku, prawdopodobnie można by odpowiedzieć, że pragnienia. Pragnienia osiągnięcia, posiadania, czy bycia. Bardziej namacalną sferą naszych pragnień są marzenia.

Z dużym uproszczeniem można by powiedzieć, że stanowią one pierwszy krok na drodze tego, by nasze pragnienie mogło się zamanifestować na płaszczyźnie fizycznej, tak bardzo przecież przez nas pożądanej. A więc czym tak naprawdę są marzenia i czy powinniśmy dążyć do tego, by stanowiły bodziec do działania, do osiągania kolejnych celów w naszym życiu, czy może raczej jak niektórzy twierdzą są tylko niepotrzebnym balastem, który powoduje, że spotykamy się z dużą ilością rozczarowań i niepowodzeń w chwilach, kiedy okazuje się, że były one zwyczajną mrzonką, która z logicznego punktu widzenia nie miała prawa się zrealizować.

Z jednej strony daje się często usłyszeć słowa, które padają z ust tych ostrożnie prowadzonych przez życie, że: od życia nie należy oczekiwać zbyt wiele, bo można się oparzyć, z drugiej strony w wielu podręcznikach podpowiadających jak osiągać nieprzeciętne rezultaty często natrafiamy na stwierdzenie, które mówi o tym, by mieć potężne marzenia, bo tylko takie mogą być paliwem, jeśli chcemy osiągnąć szczyty naszych możliwości.

Jeśli podejdziemy do tego zagadnienia w sposób analityczny to dojdziemy pewnie do wniosku, że marzenia to nic innego jak myśli. Myśli o konkretnych rozwiązaniach, o konkretnych sytuacjach, a raczej o konkretnych obrazach. Marzenia to nic innego jak wizualizacje danych okoliczności i sytuacji. Marzymy o wczasach nad ciepłym morzem, o nowym samochodzie, o przyjemności doznawanej w konkretnej okoliczności będącej tak przyjemną z uwagi na obecność określonych osób, lub rzeczy.

Często marzenia wiązać się będą ze stanem bycia, lecz prawie zawsze w odniesieniu do czegoś, lub z uwagi na coś. Patrząc na sprawę z tej perspektywy należałoby się zastanowić jak myśli człowiek. Otóż nie jest już chyba żadną tajemnicą, że myślimy obrazami, czyli mówiąc inaczej nieustannie wizualizujemy, nawet, jeśli nie zdajemy sobie do końca z tego sprawy. Nasze emocje, które są paliwem dla myśli zamieniają się w naszych umysłach, czy może lepiej mózgach w obrazy. A zatem niedaleko już do stwierdzenia, że marzymy myśląc. Czyli jeśli założymy, że myślimy wciąż, a prawie zawsze tak jest, kiedy jesteśmy w stanie czuwania i działania świadomego to należy domniemywać, że marzymy na okrągło.

Sukces nie jest przewidywalny

Brak komentarzy »

Sukces jest przewidywalny i nie jest dziełem przypadku, a co najwyżej zbiegiem określonych okoliczności. Co wpływa na te okoliczności i co je kształtuje? Czy mamy wpływ na własną przyszłość? Jeśli tak to, w jakim stopniu? Jeśli oprzemy się na stwierdzeniu, że sukces to umiejętność osiągnięcia w życiu szczęścia  to niektórzy mogą z góry przekreślić własny udział w kształtowaniu go. Popularnie szerzące się przekleństwo rodzaju ludzkiego bazuje na tym, że szczęście albo się ma, albo nie, a to czy pojawia się ono w naszym życiu czy nie, jest dziełem przypadku. Pragnę w tym temacie pospieszyć przynosząc dobre, ale i może nie najlepsze z drugiej strony wiadomości ( nie najlepsze dla tych, którzy czekają, aż coś samo spadnie im z Nieba).

Dobra wiadomość to taka, że mamy wpływ na to, czy jesteśmy szczęśliwi, czy nie, a co za tym idzie wiedzieć należy, że Sukces jest przewidywalny. Wynika z tego, że życie można kształtować samemu. A ta niezbyt ciekawa informacja (która zniesmaczy życiowych leniuchów) to ta, że osiągnięcie dobrobytu, dobrostanu i stanu długotrwałej błogości wymaga od nas wysiłku. Czyli popularnie rzecz ujmując bez pracy nie ma kołaczy. A jak to się robi? Otóż pozwolę sobie znowu zacytować mądrość narodu, że co zasiałeś zbierać będziesz. Samo słowo zbierać, jest odrobinę niemodne, dlatego łatwiej nam będzie posługiwać się analogią do ziarna wsadzonego w ziemię, które wyrasta na piękną roślinę.

Nie powtarzając całej przypowieści, jaką dzisiaj przypisuje się cieśli z Nazaretu skrótowo rzecz ujmując, jeśli w naszym życiu posadzimy ziarna sukcesu i będziemy je pielęgnować osiągniemy sukces, a jeśli nie to nie. Nasze ziarna to nic innego jak stawiane sobie przez nas samych cele do osiągnięcia. Pieczołowicie nawadniane, z troską wyhodowane przynoszą chwałę i radość hodowcy pod warunkiem, że realizują nasz prawdziwy wewnętrzny potencjał. Czasem ten potencjał jest skutecznie zasłonięty przez tą część naszej podświadomości, która domaga się zaspokojenia pragnień powodowanych pożądaniem wynikającym z bałwochwalczego chciejstwa błyskotek wieszanych na drzewie życia, przez czynniki zewnętrzne. I wtedy idziemy ścieżką zaspokajania zmysłów za pomocą gadżetów. Ale to temat na inną okoliczność.

Czym jest sukces?

Brak komentarzy »

Rozmawiając, słuchając, myśląc na temat Sukcesu rzadko zastanawiamy się, czym on jest w swojej istocie. Sukces to słowo coraz częściej modne. Słyszymy o sukcesach na różnych polach działania. Słowem „Sukces” nazywane są czasopisma. Z samym Sukcesem utożsamiamy tak zwanych ludzi sukcesu. Są to najczęściej ludzie z pierwszych stron gazet. Aktorzy, piosenkarze, czasem artyści, często sportowcy i biznesmeni. To ci ludzie, którym patrząc z zewnątrz w życiu się powiodło. Jak mierzymy to czy ludziom się w życiu powiodło? Najczęściej pieniędzmi. I tu jest pierwsza rozbieżność pomiędzy tym, czym jest prawdziwy Sukces, a pomiędzy tym, w jaki sposób go pojmujemy. Mówimy :”On to ma szczęście. Powiodło mu się. Odniósł sukces”. Dlaczego? Bo jest bogaty. Czy bogactwo w formie posiadania pieniędzy jest wyznacznikiem Sukcesu przez duże „S”? Przyjrzyjmy się zatem co o samym słowie sukces mają do powiedzenia źródła nazywane i pojmowane przez nas jako autorytatywne. Sukces według wielu  to „‘spełnione zamierzenie, pomyślny wynik jakiegoś przedsięwzięcia’: Życiowy sukces. Osiągnąć sukcesy. Człowiek sukcesu. Sukces sportowy, artystyczny.”

No i mamy definicję. Co zatem z niej wynika? Otóż po pierwsze wyraźnie zaznacza się tu różnica pomiędzy dwoma rzeczami. Czyli mówiąc inaczej, jeśli planujemy określony rezultat naszych działań i jego końcowy efekt jest zgodny z zamierzeniem to osiągnęliśmy sukces. Zgoda. Czy jednak wtedy możemy powiedzieć, że jesteśmy ludźmi sukcesu, czy tylko odnieśliśmy jednorazowy sukces na określonym polu działania i jest ona ściśle związany z pewnym określonym działaniem? Żebyśmy nie zabrnęli zbyt daleko w gąszcz filozoficznych rozważań dotyczących wyłącznie teoretycznych analiz, które mogą nas doprowadzić do pytania w stylu co było pierwsze – jajko, czy kura proponuję następujące podejście do tematu. Sukces jednorazowy, dotyczący określonego działania, czyli załatwienie według naszego wyobrażenia jednej kwestii, jednego problemu naszego życia możemy nazwać sukcesem. Ale żeby kogoś można było nazwać człowiekiem sukcesu nie wystarczy udany jednorazowy strzał w dziesiątkę.

Człowiek sukcesu to ktoś, kto zachowuje harmonię w swoim życiu i osiąga spełnienie we wszystkich jego aspektach. Bo czy można powiedzieć o ciele człowieka, że jest zdrowe, jeśli zdrowe są ręce, a chore nogi? Czy jeśli ktoś osiąga spełnienie w sferze materialnej swojego życia, a sfera emocjonalna i związki partnerskie są pogorzeliskiem i miejscem nieustannej destabilizacji i walki kończącej się niepowodzeniami, to czy można takiego kogoś nazwać człowiekiem sukcesu? Nie sądzę. Pewnie można by było tak stwierdzić, gdyby nie fakt, że człowiek (nawet ten pojedynczy i unikalny jak Ty i Ja) to suma pewnych części. I pewnie dlatego nasze życie składa się z różnych dziedzin, a dopiero sprawnie działająca i sumująca się całość tworzy człowieka kompletnego.